Google Ads daje klientów najszybciej ze wszystkich kanałów — kampania jest widoczna w wynikach wyszukiwania tego samego dnia, w którym ją uruchomisz, nie za trzy miesiące jak przy pozycjonowaniu. To też jedyny kanał, w którym każda złotówka jest policzalna: wiesz, ile kosztuje kliknięcie, ile kosztuje zapytanie i czy to się w ogóle spina. Prowadzimy kampanie Google Ads dla firm usługowych, lokalnych i sklepów internetowych z Krakowa, Myślenic i całej Małopolski, z siedzibą w Harbutowicach koło Sułkowic. Reklamę łączymy zwykle z pozycjonowaniem, bo od 2012 roku pracujemy nad widocznością klientów w wyszukiwarce od obu stron: płatnej i organicznej, wliczając w to widoczność w wynikach generowanych przez AI. Nie obiecujemy konkretnego ROAS-u ani „x razy tańszych leadów” — nikt uczciwy tego zrobić nie może, bo wynik zależy tyle samo od Twojej branży, marży i strony, co od samej kampanii.
Kiedy Google Ads ma sens, a kiedy to przepalanie budżetu
Google Ads opłaca się wtedy, gdy masz z czego zapłacić za kliknięcie. Brzmi banalnie, ale tak to działa: jeśli sprzedajesz produkt za 60 zł z marżą 15 zł, a klik w Twojej branży kosztuje 5-8 zł, kampania szybko zjada więcej, niż zarabia. Inaczej wygląda to przy usługach o wyższej wartości klienta, jak remont łazienki, montaż fotowoltaiki czy obsługa prawna, gdzie jedno pozyskane zlecenie potrafi pokryć koszt całego miesiąca reklamy.
Sezon też ma znaczenie. Firma sprzedająca odśnieżarki nie potrzebuje kampanii w lipcu, a szkoła nauki jazdy nie potrzebuje jej w grudniu, kiedy mało kto myśli o kursie. Włączanie i wyłączanie budżetu pod sezon to nie oszczędność. To podstawa planowania kampanii.
Osobna sprawa to skala. Sklep internetowy z szerokim asortymentem i sporą marżą zwykle udźwignie kampanię produktową od pierwszego miesiąca. Jednoosobowa firma usługowa z jednym telefonem do odbierania zgłoszeń potrzebuje węższej kampanii, mniejszej liczby fraz i budżetu dopasowanego do tego, ile zapytań realnie jest w stanie obsłużyć. Kampania szersza niż Twoje możliwości operacyjne to też forma przepalania budżetu, tylko że w drugą stronę.
Trzeci warunek najczęściej się pomija: strona musi umieć zamienić kliknięcie w zapytanie. Wolno ładująca się strona, brak numeru telefonu na widoku, formularz proszący o dziesięć pól — wszystko to podnosi koszt pozyskania klienta, zanim jeszcze spojrzysz na jakość samej kampanii. Jeśli Twoja strona tego nie robi, powiemy Ci to wprost, zanim uruchomimy reklamy, i pomożemy to poprawić. Zobacz, jak podchodzimy do budowy stron internetowych.
Bez tych trzech warunków kampania nie zawodzi. Ona po prostu nie ma szans.
Ads kontra SEO: dlaczego u nas często idą razem
Google Ads i pozycjonowanie różnią się tempem i kosztem, nie celem. Ads daje ruch od pierwszego dnia kampanii, ale przestaje działać, gdy wyłączysz budżet. SEO buduje się miesiącami, za to raz zbudowana pozycja pracuje bez opłaty za każde kliknięcie. To dwa różne zegary, nie dwie konkurencyjne usługi.
Wiemy, jak wygląda konsekwentna praca nad widocznością w dłuższym horyzoncie, bo prowadzimy ją też przez pozycjonowanie. U jednego z klientów, producenta konstrukcji stalowych, w 12 miesięcy liczba fraz w TOP10 wzrosła z 8 do 214, w TOP3 z 1 do 45, a strona zebrała ponad 25 000 kliknięć w ciągu roku. To wynik SEO, nie kampanii Ads — pokazujemy go tutaj, bo dobrze tłumaczy różnicę. Ads da Ci te kliknięcia też, tylko każde z nich zapłacisz osobno, co miesiąc, bez końca.
U większości naszych klientów oba kanały działają równolegle. Ads odpowiada za sprzedaż w pierwszych tygodniach i dostarcza dane o tym, które frazy faktycznie konwertują, a tę wiedzę wykorzystujemy potem w SEO, żeby nie zgadywać, na czym budować pozycję. Dla firm działających lokalnie dokładamy do tego jeszcze pozycjonowanie lokalne i wizytówkę Google, bo część zapytań i tak trafia w mapy, nie w płatne wyniki.